Nasz serwis korzysta z cookies w celach statystycznych. Ponadto Google zbiera dane w celu personalizacji reklam wyświetlanych na naszych stronach. Kontynuując korzystanie z serwisu, zgadzasz się na powyższe. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, przeczytaj naszą politykę prywatności.
ZGADZAM SIĘ



Emocje w hali CRS na początek sezonu! Stelmet uchronił się przed comebackiem Legii!

Paweł Górski
redakcja@zgsport.pl
[KOSZYKÓWKA]
2020-09-08 20:04

Kapitalne widowisko obejrzeliśmy na inaugurację sezonu Energa Basket Ligi w hali CRS! Początkowe wysokie prowadzenie Stelmetu Enea BC Zielona Góra zostało zniwelowane przez Legię Warszawa, ale to koszykarze z Winnego Grodu pokazali wyraźnie lepszą skuteczność w końcowej fazie meczu.

fot. Andrzej Sacha / ZGSPORT.PL

Już w pierwszych chwilach spotkania Stelmet pokazał znakomitą defensywę, zaciekle broniąc dostępu do swojego kosza. Ta szczelna obrona w połączeniu z dobrymi atakami szybko dały zielonogórzanom pewne prowadzenie. A autorami tych premierowych punktów byli głównie Iffe Lundberg i Geoffrey Groselle, którzy w pierwszej kwarcie ciągnęli wynik zespołu.

W drugiej odsłonie w obu ekipach nie było już tak dobrze ze skutecznością, co sprawiło, że przez około 5 minut wynik tylko nieznacznie drgnął. Na szczęście po tej chwili marazmu celowniki obydwu zespołów ponownie zostały dobrze nastawione i obejrzeliśmy zażartą wymianę ciosów. W niej nieznacznie skuteczniejsi okazali się podopieczni Žana Tabaka, mimo że warszawianie próbowali dotrzymać im kroku. Ostatecznie na przerwę zespoły schodziły z wynikiem 51:34 na korzyść biało-zielonych.

Niestety pod koniec drugiej kwarty ucierpiał Cecil Williams, który został mocno uderzony w twarz przez Michała Sokołowskiego. Amerykanin długo nie podnosił się z parkietu, ale na szczęście zdołał z niego zejść z pomocą sztabu medycznego. Za to przewinienie „Sokół” został ukarany faulem niesportowym, a w miejsce gracza Stelmetu Enea na parkiecie pojawił się młody Kacper Porada.

Po zmianie stron u gości widać było dużą motywację do odrabiania strat. Pomagał im w tym głównie Jakub Karolak, który w samej tylko trzeciej kwarcie aż pięciokrotnie trafił za 3 punkty. Skuteczność kapitana Legii wyraźnie dodała skrzydeł drużynie ze stolicy, bowiem pod koniec kwarty Stelmet nie mógł się już popisać tak szczelną defensywą. Gdy warszawianie zniwelowali straty do jednocyfrowej wartości, zainterweniował trener Tabak, ale niewiele to dało, bowiem niemoc zielonogórskiego zespołu trwała nadal – zarówno w ataku jak i w obronie. Dzięki temu podopiecznym Wojciecha Kamińskiego udało się zanotować fenomenalny comeback z -21 na -1 na koniec trzeciej odsłony.

Ostatnia partia zapowiadała się zatem niezwykle emocjonująco. Już na samym jej początku „Legioniści” wyrównali wynik i przy stanie 70:70 mecz zaczynał się od nowa. Wtedy właśnie bardzo ważną trójkę zanotował Blake Reynolds i to ten rzut dał Stelmetowi sygnał do ataku. Trybuny hali CRS oszalały po kolejnych dwóch celnych próbach zza linii 6,75 m w wykonaniu Iffe Lundberga, które sprawiły, że zielonogórzanie w mgnieniu oka powrócili do dwucyfrowej przewagi!

Z każdą kolejną minutą ekipa z Winnego Grodu pokazywała coraz większą dominację nad gubiącymi się warszawianami. Nie mieli oni już wtedy żadnych atutów, które mogliby przeciwstawić rozpędzonym zielonogórzanom. Dzięki tej umiejętnie rozegranej końcówce Stelmet Enea BC Zielona Góra pokonał Legię Warszawa 98:83.

Energa Basket Liga, 5. kolejka: Stelmet Enea BC Zielona Góra – Legia Warszawa 98:83 (29:18, 22:17, 17:33, 30:16)
Stelmet Enea BC Zielona Góra: Lundberg 24, Williams 7, Ponitka 12, Reynolds 9, Groselle 10 – Porada 1, Traczyk, Put 2, Szymkiewicz, Berzins 18, Koszarek 15.
Legia Warszawa: Bibbins 11, Karolak 31, Kulka 11, Morris 2, Wyka 0 – Sokołowski 13, Linowski 5, Kamiński 8, Kuźkow 0, Sadowski 2.


4

0

0

0

0

0

Komentarze

Brak komentarzy! Podziel się swoją opinią jako pierwszy!

Zabezpieczenie antyspamowe: Ile jest dziewięć plus trzy?


© ZGSPORT.PL 2018-2020 | Reklama | Wykorzystanie zdjęć | Polityka prywatności