Nasz serwis korzysta z cookies w celach statystycznych. Ponadto Google zbiera dane w celu personalizacji reklam wyświetlanych na naszych stronach. Kontynuując korzystanie z serwisu, zgadzasz się na powyższe. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, przeczytaj naszą politykę prywatności.
ZGADZAM SIĘ



[FELIETON] Amatorzy na start!

Redakcja ZGSPORT.PL
[INNE]
2021-02-26 11:17

Obchodzone przez naszą redakcję niedawne trzecie urodziny, okraszone przez Was pięknym prezentem, czyli przekroczeniem granicy 1000 czytelników na Facebooku, skłoniły nas do przemyśleń nad poprawieniem jakości naszego serwisu i wzbogacenia go o nowe, jeszcze atrakcyjniejsze treści. Poddaliśmy naszą dotychczasową pracę krytycznemu oglądowi i dostrzegliśmy na łamach zgsport.pl obszar zupełnie niedoreprezentowany. Nie bez znaczenia był tu również fakt, że w Zielonej Górze niemal każdy uprawia jakąś formę sportowej aktywności, a dokonania sportowców amatorów, zarówno pod względem objętościowych wyników treningów, jak i rezultatów osiąganych podczas startów są tak imponujące, że wprost nie sposób ich nie zauważać. Lubuski Nurt Basketu Amatorskiego, Piłkarskie Szóstki, Grand Prix Kaczmarek Electric MTB, Ultramaraton Nowe Granice, Parszywa Dwunastka, Zielonogórski Półmaraton, Bieg Bachusa i wiele, wiele innych to już imprezy, w których wyniki i forma amatorów budzą najwyższy podziw. Same imprezy również nieprzypadkowo zyskały swoją wieloletnią renomę i rangę. Przyjrzyjmy się zatem naszym zielonogórskim amatorom.

Rozpoczynając pracę nad tekstem skupiliśmy się nad pojęciem definicji sportowca amatora. Chyba jednak nieco bardziej nastawiliśmy się na poszukiwanie różnic między amatorami a profesjonalistami. Jak to możliwe, że sportowiec amator poświęca dziennie dwie godziny na trening? Czy to fanaberia? Czy czyni to kosztem pracy? Rodziny? Przy pierwszym spojrzeniu na sprawę wydaje się, że sportowiec „wykręcający” normy treningowe i wyniki zbliżone do profesjonalistów, którym przecież się za to płaci, musi być jakimś rodzajem oszustwa. Musi nie mieć męża/żony, rodziny, pracy. W tym wieku? To przecież musi być niezdrowe. Czy to jeszcze amator? Czy traci czas na głupoty?

Po odpowiedzi najlepiej udać się do źródła. Tak też uczyniliśmy. – W tym roku skończę 43 lata. Co do aktywności to najczęściej w roku dominuje u mnie rower. Biegam, pływam, grywam z dziećmi w piłkę, uczę się też gry w golfa, wędruję. Jeśli idzie o sam rower - bywały lata gdzie udało mi się przejechać 12-13 tysięcy kilometrów w rok. – mówi nam Piotr Wasilewski, CEO zielonogórskiej firmy Masterchem, a jednocześnie zapalony zawodnik stworzonej przy firmie i w dużej mierze wśród jej pracowników grupy sportowej MCH Sport. – Duża część tej przygody ze sportem odbywa się w ramach firmy Masterchem i to już od wielu lat. Byliśmy i jesteśmy sponsorem i partnerem klubu piłkarskiego TS Przylep. Kolarstwo rozwinęło się z czasem, kiedy spotykaliśmy się w wolnych chwilach na wspólnych treningach. Pierwsze starty, kilka osób z firmy. Tak właśnie, około 2014 roku, zrodził się pomysł drużyny i reprezentowania Masterchemu. Udało się wygospodarować środki i zorganizować pierwszy start. Trwa to do dziś.

Źródło: MCH Sport

Domyślając się, że bycie szefem tak dużej firmy nie pozostawia wiele czasu na hobby i spoglądając na wspomniany wynik, który wielu z nas kojarzy się z raczej z rocznym przebiegiem auta niż kilometrami, które można przebyć na rowerze, dopytywaliśmy dalej.

– Rok 2020 to około 6 tysięcy kilometrów. Ilość pracy ogranicza mi możliwość poświęcenia się tylko dla sportu. Rodzina też jest dla mnie bardzo ważna. Obecnie moje średnie czasy treningowe kształtują się na poziomie 5-8 godzin w tygodniu. Trochę ćwiczeń z obciążeniem, biegi, ale o niskiej intensywności – 8-10km – z tempem 4:50-5:30.

Zapyta ktoś zapewne jak wielu zabiegów wymaga dojście do takiej formy i czy uprawianie sportu w tak szerokim zakresie wymaga już wsparcia specjalistów.

– Co do samych planów treningowych, miałem trenera personalnego. Z uwagi jednak na ograniczony czas na treningi nie wszystko byłem w stanie realizować. Zrezygnowałem i obecnie trenuję sam, korzystając z aplikacji która wspomaga mnie w układaniu treningów. Patrzę też na poprzednie lata, własne odczucie i rozumienie zmian w organizmie. Jeśli tylko czuję, że to niestosowny moment, nie forsuję się. Obciążenie zawodowe wymusza kompromisy i zdrowy rozsądek.

Nie brzmi strasznie, prawda? A sam zawodnik dodatkowo mówi o sobie skromnie:
– Nazwałbym siebie pół-amatorem. Jestem „uzależniony” od ruchu w każdej formie. Uczestniczę w zawadach rowerowych – kolarstwo MTB, lokalne maratony, kilka górskich wyścigów i 3-4 dniowych etapówek. W tym roku też, lecz może w mniejszej ilości niż w latach poprzednich ze względu na ograniczenia czasowe. Podczas urlopów, jeśli nie mogę zabrać własnego, wypożyczam rower i eksploruję nowe miejsca. Jeśli nie mam roweru, biegam. W delegację zawsze zabieram buty i rzeczy biegowe.

Nie sposób jednak nie zapytać o aspekt zdrowotny tak wyczerpującego treningu. Czy dowolny organizm można przygotować bez szkody do dowolnego wysiłku odpowiednio długim i dobrze dobranym treningiem?

– Wraz z ilością treningów rośnie również prawdopodobieństwo doznania kontuzji. Weźmy za przykład chociażby biegi długodystansowe. Jeśli ktoś biega ponad 50 km w tygodniu to doznanie urazu przeciążeniowego znacząco wzrasta. Prawdopodobieństwo jest już na tyle duże, że sportowiec nie powinien zadawać sobie pytania czy doznam urazu, ale raczej kiedy go doznam. Dlatego tak ważne jest merytoryczne przygotowanie oraz wsparcie doświadczeniem trenerów. Nie powinno się bagatelizować dolegliwości bólowych narządu ruchu bez uprzedniej konsultacji z fizjoterapeutą, czy ortopedą. Pozostaje oczywiście aspekt naszego wstępnego przygotowania. Czy taki sportowiec był „kanapowcem”, czy już od dzieciństwa miał styczność ze sportem. Ten pierwszy powinien dłużej i z większą pokorą podchodzić do treningów. Natomiast, jeżeli ktoś wraca do sportu, z którym miał już wcześniej do czynienia będzie miał prostszy start. Kolejną rzeczą jest nasz obecny stan zdrowia. Jeśli jesteśmy obciążeni schorzeniem przewlekłym, jest wręcz obowiązkowym konsultacja ze specjalistą danej dziedziny. Sam wiek nie stanowi konkretnej granicy w sporcie. Podsumowując przy rozpoczęciu planów treningowych należy podejść rozsądnie, biorąc pod uwagę nasze zdrowie i skonsultować się z profesjonalistami - trenerami oraz lekarzami jeśli chorujemy lub mamy niezdiagnozowane dolegliwości, a przede wszystkim mierzyć siły na zamiary. Sport ma być dla nas przyjemnością i dać powody do przeżycia ciekawych chwil, a nie powodem cierpienia. – mówi nam dr Robert Staykov, którego do wywiadu zaprosiliśmy, oprócz oczywistej wiedzy medycznej, również przez wzgląd, na fakt iż jego bliscy w krótkim czasie zakochali się w bieganiu i wspólnie kultywują rodzinny, wielopokoleniowy udział w imprezach biegowych. – Świadomość w dużej grupie sportowców jest jednak na naprawdę wysokim poziomie. Widać obecnie coraz większe zainteresowanie poradnictwem i konsultacjami pod kątem uprawiania sportu. Obecnie istnieje również bardzo rozbudowana oferta poradni sportowych, gdzie sportowiec, nawet amator, znajdzie specjalistę z danej dziedziny. W okresie pandemii ofertę poszerzono o doradztwo video online, a w przypadku fizjoterapii taki sposób konsultacji faktycznie zdaje egzamin. – dodaje od razu lekarz.

– W planach treningowych zakładam szczyt formy i pod niego układam plan oraz zawsze konsultuję swój stan zdrowia. Przy każdym planie treningowym dodatkowo regeneracja jest ważnym czasem i to na podstawie swojego samopoczucia realizuję kolejne obciążenia. Ponadto, odżywiam się zdrowo i mam zrównoważoną dietę, a żona dba o zbilansowany jadłospis całej rodziny. – wtóruje Piotr Wasilewski.

Źródło: MCH Sport

– W praktyce ortopedycznej na pewno jest coraz więcej pacjentów szukających pomocy medycznej. Zjawisko nasiliło się szczególnie w okresie pandemii, kiedy bieganie, wycieczki górskie, długie marsze były jednymi z niewielu aktywności sportowych pozwalających na realizowanie się w tym okresie. W przypadku rozpoczęcia aktywności od początku z dużą objętością treningową zdarzają się częste zmiany przeciążeniowe. Trzeba pamiętać, że wiele czynników sprzyja ryzyku doznania kontuzji. Należy tu wymienić nadwagę, palenie papierosów, alkohol, a nawet nieprawidłowy sprzęt, np. obuwie u biegaczy. Urazy przeciążeniowe potrafią wyłączyć sportowca z treningów na długi czas, czasami nawet na kilka tygodni. Na szczęście większość z nich nie wymaga leczenia operacyjnego a jedynie zmiany planu treningowego oraz odpowiednich ćwiczeń i zabiegów u fizjoterapeuty. Cieszę się, że coraz więcej pacjentów-sportowców zdaje sobie z tego sprawę. – kontynuuje dr Staykov.

Jak więc ma się sprawa ze stawaniem się sportowcem – amatorem? Czy każdy z nas może już wiązać buty, wsiadać na rower, zakładać dres i być od ręki gotowym?

– Wszystko zależy od predyspozycji. Nie wszyscy będą w stanie biegać, jeździć jak najlepsi zawodowcy. Dobre przygotowanie w krótkim czasie przyniesie progres. Istnieją jednak pewne ograniczenia, które potem trudno przekroczyć. Duża determinacja, odpowiedni program treningowy, regeneracja i czas. Wiele zależy od tego czy w dzieciństwie byliśmy aktywni, czy jest baza do rozbudowy i pracy. Jeśli ktoś za młodu miał wydolność będzie mu łatwiej osiągnąć progres i powrócić do sprawności.

Nie bylibyśmy jednak sobą gdybyśmy nie zapytali naszych respondentów o to, co stanowi sedno zgsport.pl, czyli bramki, punkty, zwycięstwa, medale, a więc wszelkiej formy rywalizację. Czy nasi rozmówcy zgodziliby się z tezą, że w sporcie amatorskim, nawet tym na najwyższym poziomie, podczas zawodów ściganie odbywa się bardziej w głowach zawodników niż w ostatecznej klasyfikacji? W skrócie czy trenując amatorsko nie szukamy częściej pokonywania własnych rezultatów, słabości, rekordów, niż rywalizacji z innymi? Czy jest tu miejsce na walkę o podium kuszącą każdego sportowca?

– Wydaje mi się, że nie chodzi o samo zwycięstwo w zawodach. Zdobycie pierwszego miejsca jest na pewno przyjemną częścią, ale w aspekcie sportu amatorskiego to wygrywanie z własnymi słabościami, pokonywanie własnych barier i osiąganie wyznaczanych sobie celów jest najważniejsze. Weźmy za przykład bieganie. Jest coraz bardziej popularne. Wynika to z jego dostępności oraz możliwości brania udziału w wielkich imprezach biegowych np. maratonach. Sama atmosfera i udział niosą ze sobą uczucie euforii i spełnienia. Przykładowo, w pierwszych maratonach w Nowym Jorku brało udział kilkaset osób, a ostatnie maratony przyciągnęły nawet 50.000 osób. – mówi nam dr Staykov.

– Start w maratonie to walka ze wszystkim. Własnymi ograniczeniami, słabościami, rywalizacją. – uzupełnia o własne doświadczenia szef Masterchemu. – To jak go sobie ułożymy w głowie i jak do niego podejdziemy przełoży się na wynik. Musi być jednak baza, siła i wytrzymałość, której nie da się zbudować bez odpowiedniej ilości godzin poświęconych na trening. Od nastawienia i psychiki bardzo wiele zależy. Do tej pory nie potrafię pojechać na 130% możliwości, mimo iż czuję co się dzieje w organizmie przy obecnym poziomie obciążenia. Dojeżdżałem już na metę z refleksją, że można było jechać mocniej, bo na końcu siły były. Obecnie dla mnie nie rezultat, czyli miejsce 50 czy 100 są ważne. Samo to, że mi się chce, mam okazję spotkać znajomych, spędzić aktywnie czas. Nie forsuję się. Czerpię ze startów i aktywności przyjemność. Utrzymuję się w kondycji która mnie satysfakcjonuje. – kończy Piotr Wasilewski pozostawiając nas z myślą, że sport bez względu na nazwę powinien służyć zawsze przede wszystkim zdrowiu i dobremu samopoczuciu.

Jak widać, szukając różnic między sportowcami znaleźliśmy ich wspólny mianownik. Sportowy wyczyn. Dla każdego inny, dla każdego będący zwieńczeniem wysiłków i treningowych trudów. Zawsze jednak prowadzący do satysfakcji. Chyba na tym właśnie polega dziennikarstwo, by nie dać się ponieść własnej tezie i gdy życie pokazuję inną prawdę podążyć za nią. Tuż za rogiem odkryć prawdziwe historie i emocje kryjące się za opowieściami prawdziwych ludzi. Dlatego kończąc, w tym miejscu zapraszamy na łamy zgsport.pl wszystkich amatorów. Jeśli chcecie pokazać nam swoją pasję, swoje zawody i zmagania, jeśli organizujecie współzawodnictwo w dyscyplinie którą kochacie, zaproście nas. Być może obejmiemy patronatem medialnym Wasz projekt i zjawimy się z naszą kamerą lub obiektywem by uwiecznić Wasze osiągnięcia i pokazać je naszym czytelnikom.

– Jeśli miałbym wybrać 3 najważniejsze rady dla osób rozpoczynających przygodę ze sportem to: po pierwsze, zdobyć przygotowanie merytoryczne do wybranej dyscypliny. Obecnie do dyspozycji jest wiele podręczników napisanych dla wybranych typów sportu. Po drugie, określić sobie wymagające, ale realne cele na podstawie posiadanej wiedzy na temat treningów oraz własnych umiejętności. Trzecia rada to wytrwałość i cierpliwość w realizacji wyznaczonych celów i niezrażanie się przy niepowodzeniach w treningach i pierwszych kontuzjach. – radzi na zakończenie dr Staykov. A my uzupełniamy.

Sportowcy amatorzy, pół-amatorzy, rekreacyjni i wyczynowi! Piszcie do nas na adres: redakcja@zgsport.pl


3

0

0

0

1

0

Komentarze

Brak komentarzy! Podziel się swoją opinią jako pierwszy!

Zabezpieczenie antyspamowe: Ile jest pięć plus trzy?


© ZGSPORT.PL 2018-2021 | Reklama | Wykorzystanie zdjęć | Polityka prywatności